środa, 1 kwietnia 2015

Między sprzątaniem a fantazjowaniem ;)

Zbliżają się Święta i wielu ludzi jedzie do domu do bliskich czy sprząta mieszkanie tak jak i ja.
Ale pomiędzy gorączkowymi przygotowaniami się do Świąt planuje i marzę o swojej kolejnej podróży.
Obiecałam też sobie wcześniej, że stworze notkę o moim krótkim wyjeździe do Zakopanego jak i o samym mieście. Te tereny sprawiają, że chce się wracać i odkrywać to wszystko na nowo.

Jestem zafascynowana kulturą góralską - nie tylko tą „zakopiańską”, która jest znana na szeroką skalę - bo przecież górale nie mieszkają tylko w Zakopanem. 
Nie zaprzeczam, że Zakopane jest urokliwie i klimatyczne aczkolwiek ma tak dużą sławę, że niektórzy widzą tylko Krupówki i Gubałówkę - żeby uniknąć nieporozumień byłam i na Krupówkach i na Gubałówce, tak dla zasady. Przekonałam się, że to czego szukam jest głębiej. 
Po przeczytaniu książki "Zakopane Odkopane" Pauliny Młynarskiej i Beaty Sabały- Zielińskiej, przekonałam się, że moje zdanie co do Zakopanego nie jest osamotnione ;)
To miasto ma swoje urokliwe „zakamarki”i również te mniej ładne, do których najlepiej nie zachodzić.
Zakopane jest mieszanką różnych „stylów”, chociażby tych budowlanych. Można zobaczyć piękne tradycyjne góralskie domy jak i zwykłe i typowe bloki.

Moim głównym celem w Zakopanem, było chłonięcie klimatu.


Chodziłam po szlakach, gdzie nie spotkałam wielu ludzi a jak już spotkałam to takich dla których wędrowanie było pasją a nie obowiązkiem czy robieniem tego na popis „bo każdy tam był - to ja też muszę”.
Jedzenie spożywałam głównie w „swojskich” knajpkach – nie zachodziłam i nie zajdę nigdy do żadnej sieciówki ;) Obserwując ludzi zachodzących do takiej sieciówki typu fast-food na Krupówkach zastanawiałam się czemu Ci ludzie przyjechali? Czy naprawdę widzą tylko i wyłącznie to miejsce aby coś zjeść? Z całym szacunkiem, to ich wybór ale ja nawet w akcie desperacji, nie zajdę tam nigdy. Wolę zrobić sobie kanapki na cały dzień z góry niż na szybko iść do fast- fooda.

A i co najważniejsze: z uwagą przysłuchiwałam się ludziom mówiącym gwarą, lecz ciężko mi było zrozumieć wszystko ;)

Jedynym minusem była pogoda – cały czas padało, więc nawet Giewontu nie mogłam podziwiać przez cały czas. Dopiero pod koniec mojego pobytu wyłonił się zza chmur.


Piszę tę notkę pod wpływem zarysu kolejnej podróży – w góry oczywiście. W tym roku obrałam na swój cel BESKIDY i Tydzień Kultury Beskidzkiej.


Cały czas stawiam na siebie, na swoje dobre samopoczucie i na swój rozwój. Staram się szukać czegoś nowego, staram się nie stać w miejscu w którym jestem.
Wszystko wedle zasady „ Jesteś najważniejsza, to TWOJE życie. Czasami trzeba zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę”
 
 
No i cały czas biegam. Niestety niecodziennie, bo nie zawsze sprzyja mi pogoda czy czas. Ale tak jestem dumna :) Bieganie sprawia mi ogromną przyjemność - czuje, że żyje. A poza tym jest to dobre dla zdrowia :)
Zdjęcie pochodzi z biegu w Bydgoszczy, gdzie byłam dwa tygodnie temu na weekend. Ale o tym mieście innym razem :)


Czuć wiosnę w powietrzu. Podczas ostatniej przechadzki znalazłam „znaki”, że Wiosna zbliża się wielkimi krokami :)


Zbliża się Wielkanoc, więc WSZYSTKIM chciałabym życzyć spokojnych, rodzinnych Świąt.


P.S Zdjęcie przedstawia baranka, który został własnoręcznie wykonany przez moją Mamę. 
Podziwiam ją za cierpliwość i za wyobraźnie.
 Taki talent w domu do skarb! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz