niedziela, 8 marca 2015

Bursztynowa Góra na Dzień Kobiet :)

Z okazji Dnia Kobiet postanowiłam zrobić coś tylko dla siebie.A skoro uwielbiam wędrówki  to... ubrałam swoje treki i wyruszyłam. Obok mojej miejscowości znajduje się Bursztynowa Góra - od mojego domu to jakieś 15km w obie strony - pokonałam ten dystans na piechotę w około 2 godziny. Wycieczka ta była dla mnie oderwaniem się od spraw przyziemnych. Co zabrałam? Polar, tzw. nerkę w której miałam telefon i aparat i o godzinie 10 wyruszyłam :)





Dlaczego Bursztynowa Góra? Tyle razy jadąc do pracy przejeżdżałam obok tego miejsca a niewiele o nim wiedziałam, nigdy tam nie byłam. Postanowiłam sprawdzić co kryje się pod tą nazwą. To miejsce znajduje się w lesie, blisko głównej ulicy, aczkolwiek gdy wejdzie się głębiej to słychać tylko poruszające się pod wpływem wiatru drzewa. 



A jaka jest historia Bursztynowej Góry?
Okolice Bursztynowej Góry już w czasach prehistorycznych były zasiedlone. 
Jednak w tych czasach nie było eksploatacji bursztynu co potwierdzają badania archeologiczne.
Dopiero w późniejszych wiekach odkryto złoża tego surowca i rozpoczęto eksloatację. 



Sama nazwa "Bursztynowa Góra" odnosi się również do rezerwatu przyrody nieożywionej  Ochronie podlegają wyeksploatowane wyrobiska kopalni odkrywkowej bursztynu.

 Wyrobiska obecnie są widoczne w postaci lejów. Największy z nich ma około 40 m średnicy i 15 m głębokości.

 Jak widać wokół Nas jest wiele ciekawych miejsc o których nie wiemy. Czasem warto zwolnić i przyjrzeć się temu co Nas otacza. Ja na pewno będę mieć oczy jeszcze bardziej szeroko otwarte aby dotrzeć do kolejnych miejsc :) a może ktoś zna takie miejsce, które jest nieznane a warte odwiedzenia? :) 

Z racji tego, że mamy dzisiaj Dzień Kobiet - chciałabym życzyć wszystkim Kobietom siły, uśmiechu i aby robiły wszystko to co przyniesie im radość :) Sprawiajcie sobie małe przyjemności "nie tylko od święta" :) Kupując te kwiaty, dodałam sobie energii i poczułam się bardziej radośnie. 


piątek, 6 marca 2015

A od tego się zaczęło/zaczyna... :)

Mi caldero- z hiszpańskiego "mój kociołek", bo na tym blogu będzie dużo i niejednostajnie. 
Nie będzie o samych podróżach(które uwielbiam ale o tym niżej). Będę pisała o swoich dokonaniach małych i dużych, o życiu studentki która szuka, rozwija się, pracuje i czyta nieobowiązkowe książki - co w moim pokoleniu niestety należy do rzadkości...
Post piszę pod wpływem spotkania z Kamilą, dzięki której ta kartka wisi u mnie. Na kartce jest napisana mała część tego co uświadomiła mi Kamila.

Zapisałam się na szkolenie/warsztat o zawodach przyszłości. Wchodząc do sali ujrzałam tylko siedzącą Kamilę. Oprócz mnie nie było nikogo. Staram się myśleć, że w życiu nic nie dzieje się przypadkiem - i faktycznie to spotkanie nie było czymś przelotnym, przypadkowym i... w zasadzie cieszę się, że nikt nie przyszedł. Po treningu urosły mi skrzydła. Kamila dodała mi wiele energii, wskazówek no i dlatego teraz siedzę i piszę w swoim życiu pierwszego długiego posta.
                                         
I nie tylko dlatego postanowiłam założyć bloga..
Rok temu, pierwszy raz byłam na "Trampkach" -  są to spotkania kobiet pięknych, silnych i odważnych, które podróżują i relacjonują swoje podróże na blogach czy na popularnych portalach społecznościowych. Pomyślałam wtedy, że.. ja też (może) będę mogła podróżować, poznawać ludzi i odkryć niezwykłe aczkolwiek proste miejsca. Pisząc proste nie mam na myśli prostej drogi czy prostego znaku - proste miejsca to według mnie takie, które mają w sobie to "coś", które urzekają brakiem przepychu, których piękno trzeba odkryć, którym trzeba się przyjrzeć i docenić.

W tym roku oczywiście nie mogłam nie pójść na II edycję "Trampek". I znów wypowiadały się silne i wspaniałe kobiety, które zarażają swoją pasją podróżowania. Jedną z nich jest Anita, nie znam jej osobiście ale wierzę, że i to się wydarzy. Anita jest organizatorką tych spotkań. Podróżuje wiele czy to autostopem czy samolotem a nawet i ostatnio rowerem. Wspaniała kobieta!!!

Studiuję Turystykę i krajoznawstwo historyczne na Uniwersytecie Gdańskim. Ten wybór nie jest przypadkowy - od dziecka lubiłam jeździć pociągami czy autokarem na różne wycieczki. Zwiedzanie różnych miejsc również bardzo lubiłam. Teraz ma to dla mnie jeszcze głębszy wymiar niż kilka lat temu.

Do dzisiaj bardzo lubię jeździć pociągami.
Byłam harcerką i na pewne obozy jechało się pociągiem, podróż trwała 10 godzin - 10 godzin z tymi samymi znajomymi w jednym przedziale a było nas więcej niż ustawa przewidywała ;) To są niewątpliwie radosne wspomnienia :)




Uwielbiam chodzić po górach, jestem zafascynowana kulturą góralską - nie tylko tą związaną z samym Zakopanem ;) A o tym mieście innym razem... ;)

Pierwsza podróż w góry była iście kobieca - wędrowałam razem z moją mamą :) Pierwszym w życiu szczytem, który zdobyłam była Śnieżka. Wyjazd w Sudety to właśnie, ta podróż od której chodzenie po górach, stało się dla mnie niesamowite :)




W miarę swojego rozwoju - mój blog również będzie się rozwijał. Mam wiele pomysłów na dłuższe opowieści czy na krótsze relacje, niebawem coś się pojawi - na pewno. 
Dziękuje wszystkim, którzy we mnie wierzą - bez Was czasami nie dałabym rady :)